Ogłoszenie

Zwiń
No announcement yet.

O2 Kombi 2.0 TDI - Naprawa po kolizji - Czy warto/Na co zwrócić uwagę/Gdzie [LUBLIN]

Zwiń
X
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • O2 Kombi 2.0 TDI - Naprawa po kolizji - Czy warto/Na co zwrócić uwagę/Gdzie [LUBLIN]

    Na początek, ponieważ jest to mój pierwszy post tutaj (w trochę nieprzyjemnych okolicznościach, ale jednak) - Cześć wszystkim!

    Mimo iż wiele razy korzystałem z tego forum - tak na początku przy wyborze samochodu jak i później w celu rozwiązania jakiegoś problemu z nim - to zwykle znajdowałem odpowiedzi w Waszych postach odnośnie danego zagadnienia (za co teraz mogę kolektywnie podziękować) i nie musiałem pisać własnego pytania - tym razem jest trochę inaczej.

    Na wstępie nakreślę krótko stan faktyczny - kilka dni temu mój biedny samochód padł ofiarą młodej panny w nie tak młodym E39 - moja Skoda stała prawidłowo zaparkowana przy drodze, a pannę poniosło i wyniosło na łuku tak, że tył i lewa strona mojego samochodu trzepnięta, a sam pojazd wylądował 10m dalej obrócony o ponad 90 stopni (panna odbiła się "ode mnie" i skończyła 50m dalej po przeciwnej stronie w piachu/ogrodzeniu/betonowych bloczkach pobliskiej budowy). Oczywiście policja była, wszystko spisane, obfotografowane itp, samochód odstawiony na lawecie, dostałem zastępczy jest. - formalnie wszystko fajnie. No niby fajnie.

    Teraz przejdę do problemu - otóż na dniach jestem umówiony z likwidatorem szkód z PZU. Samochód obstawiam, że dostanie pewnie "całkę", ale może nie... natomiast na pewno zostanie wyceniony dużo poniżej tego za ile go kupiłem równo 4 lata temu (25tyś) i jeszcze bardziej poniżej tego co w niego włożyłem żeby był zadbany itp - kolejne kilka tysięcy na jakieś rozrządy, amortyzatory, chłodnice, etc. (żadnych nie-stock'owych modów, po prostu wszystko wymieniane na czas, na nowe itp). I tu pojawiają się moje wątpliwości - zacznę od najważniejszego:

    1. Czy ktoś poleca - niestety w Lublinie lub bardzo bliskiej okolicy bo tutaj stoi pojazd - jakiś zakład/mechanika/firmę/serwis, która będzie w stanie kompleksowo i obiektywnie ocenić stan pojazdu, czy naprawa nie będzie zagrażała dalszemu bezpieczeństwu, a jeśli nie to ile może kosztować i tym samym czy w ogóle zmieści się w wycenie Likwidatora, a następnie się nim odpowiednio zajmie i przywróci do używalności.

    Dla jasności - nie chcę zarobić na tej szkodzie u jakiegoś Mietka po kosztach, a jeśli bym miał możliwość wymiany na identyczny samochód (nawet dokładając parę złotchy), którego przebiegu bym był tak pewien jak mojego i który by był chociaż w 80% tak zadbany jak mój to bym przyjął go bez zająknięcia (na upgrade póki co mnie nie stać, a ten mi służy świetnie).
    Niestety wg Allegro takie same Octavie, z tego roku i z takim wyposażeniem jak mój to wydatek min 19900zł - czyli kwota o jakiej pewnie mogę pomarzyć z OC. Tym samym chciałbym, żeby chociaż mój został przywrócony do stanu poprzedniego, bo przynajmniej jestem pewnych przodu, silnika itp (no chyba, że przy takim uderzeniu mogło coś pójść i pod maską...)

    W dalszej kolejności mam kilka pytań ogólnych na podstawie zdjęć:

    20171212_192625.jpg20171212_192646.jpg20171212_192632.jpg

    To czego nie widać (niestety trochę zaaferowany sytuacją nie zrobiłem idealnej sesji):
    - samochód tyłem skosił znak więc możliwe że coś pod spodem
    - zapasowe koło w bagażniku trochę wyskoczyło z wnęki, która nie jest już teraz do końca wnęką, a raczej płaską powierzchnią (zwłaszcza im bliżej zderzaka tym większy balon) - to mnie najbardziej martwi bo drzwi można wymienić, progi raczej też, ale pod kołem to już chyba element konstrukcyjny samochodu.

    - przód absolutnie nietknięty - (samochód zatrzymał się 0,5m od betonowego ogrodzenia), poduszki nie wystrzeliły - nie wiem natomiast czy uderzenie od tyłu mogło przesunąć silnik itp.

    2. Czy wg Was, z punktu widzenia bezpieczeństwa w ogóle opłaca się reperować takie uszkodzenia
    3. Czy wg Was, z punktu widzenia późniejszych ewentualnych naprawa w ogóle opłaca się jeszcze inwestować w taki samochód (zakładam, że silnik i skrzynia są całe...)
    4. Czy wg Was opłaca się to robić bezgotówkowo (tak jak doradzają różne artykuły)

    Domyślam się, że powyższe 3 pytania to wróżenie z fusów (lepsze zdjęcia dodam w ciągu 1-2 dni), ale może z punktu widzenia Waszego ogólnego doświadczenia życiowego z samochodami, albo znajomością konstrukcji tego modelu ktoś będzie w stanie doradzić.

    Skrócone info techniczne o samochodzie:

    Skoda Octavia II / 2006 rok / 246000km / 2.0 TDI 103kw / 140ps / DSG / Pełne wyposażenie poza xenonami, skórą i grzanymi siedzeniami.

    Z góry dzięki za odpowiedzi, a na deser "sprawczyni" całego zamieszania

    20171212_204126.jpg

  • #2
    E tam, to auto naprawde nie jest mocno uszkodzone.

    Drzwi jedne i drugie w calosci(bo to sie nie oplaca prostowac, chociaz sa magicy co i to by zrobili bez szpachli) oraz prog, ktory dobre warsztaty to by pociagnely i bez wycinania by sie obeszlo. Rdza na progu juz widac szalala pod uszczelkami, wiec przynajmniej to zrobia przy okazji

    A tyl to zderzak i klapa, moze sciana tylna do wyprostowania. Jak poszycie boczne ani dach nie sa ruszone, to naprawa nie jest skomplikowana ani niebezpieczna dla dalszego uzytkowania.

    Oddac do ASO i niech naprawiaja, oni lubia kopac sie z ubezpieczalniami, a wkladaja bez gadania ori graty. Do tego na czas naprawy, a w zasadzie to juz od dnia szkody samochod zastepczy.
    Spritmonitor.de

    Komentarz


    • #3
      Potwierdzam powyższe słowa.
      Rozumiem, że poza estetyką nic nie ucierpiało w sensie, że odpala, jeździ i nic złego nie zaobserwowałeś?!
      Jeżeli jest przyznanie się o winie, to skontaktować się (najlepiej telefonicznie, bo będzie najszybciej) z ubezpieczycielem sprawczyni i to potwierdzić.
      Zapytać czy możesz oddać już do naprawy.
      Nie dać się namówić na warsztat ubezpieczyciela i powiedzieć, że oddajesz do ASO.
      To samo z zastępczym, brać od albo przez ASO.
      W ten sposób, to ASO będzie załatwiać wszystko z ubezpieczycielem, a Ty nie będziesz miał tego na głowie.
      Pamiętaj, że jeżeli jest więcej właścicieli Twojego pojazdu, to będą potrzebne upoważnienia albo ich obecność przy zlecaniu naprawy do ASO.
      Powodzenia.
      I daj znać jak się dalej sprawa toczy.
      Pozdrawiam,


      Zapraszamy na Spoty klubowe w Trójmieście - LINK do harmonogramu

      Komentarz


      • #4
        Też bym w ASO poszedł bezgotówkowo

        Komentarz


        • #5
          Dach jest na 99% płaski, właściwie to nawet sama klapa bagażnika niewiele dostała. Wydaje się, że to BMW "wcisnęło się" jakby pod spód Octavii - możliwe, że uratował mnie trochę krawężnik na którym stałem najpierw kosząc koło z 5tki, a dodatkowo zapewniając różnice poziomów (Skoda była wyżej).

          Co do tego czy odpala to wydaje się, że tak bo nawet kierowca lawety troszkę sobie nim podjechał, a odpalił (przynajmniej tak "na słuch") dość normalnie, bez zająknięcia, biegi też wskoczyły 1 na D, N oraz R (to akurat zgaduje bo po prostu ruszył do przodu i do tyłu )

          Poniżej kilka dodatkowych zdjęć, które dzisiaj zrobiłem przy okazji odwiedzić likwidatora z PZU. Oczywiście zostałem już na "dzień dobry" zapewniony, że "nie no tego to się raczej nie opłaci zrobić, bo wie Pan - ceny drogie, a auto stare uszkodzeń dużo, najprawdopodobniej szkoda całkowita"

          003PC210067.jpg005PC210072.jpg006PC210077.jpg004PC210071.jpg007PC210094.jpg

          W sumie martwi mnie ta podłoga w bagażniku ale jeżeli to nie jest element konstrukcyjny i rama się okaże prosta to może faktycznie da się to zrobić.

          Co do samej ewentualnej naprawy - czy w ASO nie będzie tak, że dadzą na części ceny z kosmosu, których nie uzna mi PZU mówiąc, że to przewyższa wartość pojazdu (która pewnie będzie niska jak to tylko możliwe)? Oraz czy ASO generalnie robi w porządku robotę (w przypadku Lublina jest to Żagiel CRH Auto - notabene dealer, z którego komisu kupiłem ten samochód...) - pytam dlatego, że często różni właściciele marek przeklinają swoje ASO na rzecz niezależnych mechaników.

          Komentarz


          • #6
            Ale próg to widać mocno zgnity.
            Całka może być przy bezgotówkowych naprawach ale przy pierwszej wycenie nie sądzę aby kosztorys poszedł na całke .
            jeśli wycena będzie ciekawa to rozglądaj się za nowym autem. Czasem dobrze wychodzi wziąć kasę z odszkodowania i sprzedać wrak.
            Ostatnio edytowany przez oolsztyniak; [ARG:4 UNDEFINED].
            RS 190 km / 436 Nm
            CanAm Outlander 1000 XT-P
            Turystyczne wyprawy quadowe
            www.atvmoto.pl

            Komentarz


            • #7
              Według mnie jeśli policzą ceny na ori gratach plus robocizna ASO to będzie na 100 % całka, w ASO same drzwi z lakierem wyjdą około 6 dodatkowo tylna klapa coś koło 3 dodając roboty blacharskie plus lakierowanie (próg , tylna ściana , podłoga bagażnika) dodatkowo zderzak plus czujniki to myślę ,że przekroczy to 70 % wartości auta , bo pewnie według eurotaxu wartość auta nie przekroczy 18 tysięcy. Wiem,że takie sytuacje są mega stresujące,ale nic nie poradzisz, jeśli ubezpieczyciel wyliczy ci całkę to żaden porządny warsztat nie naprawi ci auta bezgotówkowo, jak chcesz to auto dla siebie to kupić graty z allegro pod kolor, próg i bagażnik wyciągnąć i dalej śmigać.

              Komentarz


              • #8
                zadariusz1 a co ma do tego 70% wartości auta?
                Przecież naprawa idzie z OC sprawczyni, więc do 100% wartości pojazdu przed szkodą naprawa jest ekonomicznie uzasadniona (czyli nie ma szkody całkowitej).
                Jak do ASO nie pójdzie i mu nie wycenią, to się nie dowie.
                Zabawa samemu w kupowanie części i kompletowanie, to średnia strata czasu.
                Ewentualnie jak nie ASO to inny warsztat który to zrobi bezgotówkowo, i sam będzie się rozliczał z ubezpieczycielem, i najlepiej jakby też ten warsztat załatwiał auto zastępcze.
                Pozdrawiam,


                Zapraszamy na Spoty klubowe w Trójmieście - LINK do harmonogramu

                Komentarz


                • #9
                  Podloga bagaznika martwi, jedynie pytanie czy podluznicy z tylu nie pogielo, ale tu jakby sila poszla pod auto. A reszta to nie problem. Drzwi wiekszosc blacharzy robi w kilka godzin i sa jak nowe, ale czasem warto kupic nastepne.

                  Bywalo gorzej i jezdzi proste
                  Spritmonitor.de

                  Komentarz


                  • #10
                    Zamieszczone przez oolsztyniak Zobacz posta
                    Ale próg to widać mocno zgnity.
                    Całka może być przy bezgotówkowych naprawach ale przy pierwszej wycenie nie sądzę aby kosztorys poszedł na całke .
                    jeśli wycena będzie ciekawa to rozglądaj się za nowym autem. Czasem dobrze wychodzi wziąć kasę z odszkodowania i sprzedać wrak.
                    No właśnie po tych wgięciach/pęknięciach wyskoczyło sporo rudej, której wcześniej w ogólnie nie było widać szczerze mówiąc. A co do "nowego" to obawiam się, że musiałbym sporo dołożyć żeby znaleźć coś tak praktycznego i schludnego jak Octavia II... Chyba, że mówisz o drugiej takiej samej? W sumie zależy mi głownie na rozsądnym spalaniu, w miarę przyzwoitej dynamice do wyprzedzania, bagażniku min 530-550+ i chyba DSG... bo wygoda niesamowita

                    Zamieszczone przez zadariusz1 Zobacz posta
                    Według mnie jeśli policzą ceny na ori gratach plus robocizna ASO to będzie na 100 % całka, w ASO same drzwi z lakierem wyjdą około 6 dodatkowo tylna klapa coś koło 3 dodając roboty blacharskie plus lakierowanie (próg , tylna ściana , podłoga bagażnika) dodatkowo zderzak plus czujniki to myślę ,że przekroczy to 70 % wartości auta , bo pewnie według eurotaxu wartość auta nie przekroczy 18 tysięcy. Wiem,że takie sytuacje są mega stresujące,ale nic nie poradzisz, jeśli ubezpieczyciel wyliczy ci całkę to żaden porządny warsztat nie naprawi ci auta bezgotówkowo, jak chcesz to auto dla siebie to kupić graty z allegro pod kolor, próg i bagażnik wyciągnąć i dalej śmigać.
                    A to będę mógł sobie wybrać gdzie gdzie chciałbym naprawiać samochód lub na jakiej "klasy" częściach? Bo faktycznie jeśli bym kupił np. używane drzwi z takiego "wraku" jak mój, który tylko został uderzony od drugiej strony to nie będą się one różniły absolutnie niczym od nowych.

                    Zamieszczone przez Maicroft Zobacz posta
                    Bywalo gorzej i jezdzi proste
                    Jednak właśnie czegoś takiego wolałbym uniknąć bo przy następnym, prawdziwym wypadku to się pojawi mój nekrolog, a nie post na forum






                    Komentarz


                    • #11
                      Zamieszczone przez Arude Zobacz posta
                      Jednak właśnie czegoś takiego wolałbym uniknąć bo przy następnym, prawdziwym wypadku to się pojawi mój nekrolog, a nie post na forum
                      Wbrew pozorom naprawa po fabrycznych zgrzewach to sposob taki, jak przewidzila fabryka i nawet spaw zamiast zgrzewu moze lepiej trzymac.
                      Spritmonitor.de

                      Komentarz


                      • #12
                        Zamieszczone przez Maicroft Zobacz posta

                        Wbrew pozorom naprawa po fabrycznych zgrzewach to sposob taki, jak przewidzila fabryka i nawet spaw zamiast zgrzewu moze lepiej trzymac.
                        No właśnie jak patrzę na prace tego gościa to na prawdę ufam w to, że ta auta są zrobione blacharsko naprawdę porządnie. Niby nie korzysta z mega precyzyjnych urządzeń, ale jakoś auto mu się idealnie składa. Zmasakrowane elementy konstrukcyjne odcina na zgrzewach i wspawuje "nowe", elementy blacharskie również wymienia na "nowe" lub klepie tak, że praktycznie nie korzysta ze szpachli. Fajnie ogląda się jego robotę.
                        Adam... Używam:
                        Rolka: e11FL 97KM/130Nm
                        Passek: B6 175KM/366Nm

                        Komentarz


                        • #13
                          Przy wycenie będzie miało znaczenie to, czy wcześniej elementy z tego samochodu były w oryginalnym lakierze. Jeśli tak to powinny być wymienione na nowe i pomalowane. Jeśli było już coś przy nich robione to mogą policzyć szkodę na używkach. Koszt naprawy raczej mały nie będzie, a cena takiej OII to ok. 20-22 tys.zł.

                          Komentarz


                          • #14
                            Na używkach z OC sprawcy?
                            RS 190 km / 436 Nm
                            CanAm Outlander 1000 XT-P
                            Turystyczne wyprawy quadowe
                            www.atvmoto.pl

                            Komentarz


                            • #15
                              Szkoda z redukcja sumy ubezpieczenia z uwagi na amortyzacje elementu oraz jego wczesniejsze uszkodzenie.
                              Spritmonitor.de

                              Komentarz


                              • #16
                                Chyba zadziałała trochę magia świąt - po pierwsze cena pojazdu przed szkodą została ustalona na 19 999 zł - więc wydaje mi się, że uczciwa w miarę kalkulacja (niby 4 000 zł poniżej ceny kupna - no ale też minęły 4 lata). Po drugie - cena naprawy została ustalona na 13 832 zł - to akurat nie wiem czy dużo czy mało, ale w sumie i tak zaraz dzwonię do mechanika, żeby brał do siebie na warsztat, rozebrał i zweryfikował czy pod spodem nic nie umarło. Tutaj tylko moja wątpliwość - rozumiem, że na forum nikogo nie ma z Lublina kto by się orientował czy Lubelskie ASO (Żagiel) jest OK, albo czy może jest jakiś inny szczególnie polecany warsztat w okolicy?

                                Poniżej dla zainteresowanych załączam pierwszą wycenę PZU:

                                1.jpg2.jpg3.jpg4.jpg2017-12-27_120848.jpg

                                Przyzwoicie to policzyli czy średnio?

                                Komentarz


                                • #17
                                  Oczywiście, że zaniżyli - chociażby RGB lakierowania - 48 zł ? Lekko liczą 120 zł RGB.

                                  Tylko teraz tak, jeśli wstawisz auto do ASO na bank wejdzie Ci w szkodę całkowitą.
                                  Wtedy ubezpieczyciel na podstawie ich kosztorysu obliczy Ci wartość naprawy +/- wartość wraku i tyle Ci wypłaci.
                                  Jeśli auto całe warte 20, kosztorys naprawy 14 to teoretycznie wg nich wrak wart 6 tysi.
                                  Ale to jeszcze nie jest wrak bo twierdzą, że da się naprawić. Dopiero kolejny kosztorys z ASO pokaże, że naprawiać się nie opłaca.

                                  I są dwie drogi, albo wyjdzie korzystnie albo nie.
                                  Moim zdaniem nie. Tu masz 14 tysi żywej gotówki, wartość auta wg ich kalkulacji to 20 tyś.

                                  Pytanie czy nie będzie lepiej próbować naprawić auto albo sprzedać wrak za 10 tysi i szukać czegoś nowego.
                                  O ile chętny na zakup się znajdzie.

                                  Ewentualnie zapytać mechanika ile weźmie za naprawę.
                                  Nie sądzę, żeby wziął więcej niż 10 tysi.
                                  RS 190 km / 436 Nm
                                  CanAm Outlander 1000 XT-P
                                  Turystyczne wyprawy quadowe
                                  www.atvmoto.pl

                                  Komentarz


                                  • #18
                                    Zamieszczone przez oolsztyniak Zobacz posta
                                    Tylko teraz tak, jeśli wstawisz auto do ASO na bank wejdzie Ci w szkodę całkowitą.
                                    Wtedy ubezpieczyciel na podstawie ich kosztorysu obliczy Ci wartość naprawy +/- wartość wraku i tyle Ci wypłaci.
                                    Jeśli auto całe warte 20, kosztorys naprawy 14 to teoretycznie wg nich wrak wart 6 tysi.
                                    Ale to jeszcze nie jest wrak bo twierdzą, że da się naprawić. Dopiero kolejny kosztorys z ASO pokaże, że naprawiać się nie opłaca.

                                    I są dwie drogi, albo wyjdzie korzystnie albo nie.
                                    Moim zdaniem nie. Tu masz 14 tysi żywej gotówki, wartość auta wg ich kalkulacji to 20 tyś.

                                    Pytanie czy nie będzie lepiej próbować naprawić auto albo sprzedać wrak za 10 tysi i szukać czegoś nowego.
                                    O ile chętny na zakup się znajdzie.
                                    Czyli mówiąc w uproszczeniu:

                                    - jeśli chce realną gotówkę w wysokości 20tyś to wtedy do ASO i wyjdzie mi całka - wtedy mogę sobie szukać czegoś podobnego albo dołożyć do lepszego
                                    - jeśli nadal chcę jeździć tym samochodem to dać do mechanika który zajmuje się bezgotówkowo naprawami, niech podniesie i pozdejmuje elementy, oceni jak bardzo zaniżyli i się z nimi użera - efekt taki że dostanę samochód, którego nie będzie się opłacało sprzedać aż dopiero na złom (po takim wypadku raczej nikt rozsądny nie da za ten pojazd 20tyś)

                                    Komentarz


                                    • #19
                                      Z tą szkodą całkowitą, to nie jest tak różowo
                                      Jeżeli dojdzie do tego, że naprawa miałaby przekroczyć wartość auta sprzed kolizji, to ubezpieczyciel opis uszkodzeń i zdjęcia auta po kolizji daje na wewnętrzną giełdę firm skupujących rozbite auta i licytacja te trwa dobę lub dwie (jakoś tak), aby ustalić wartość wraku, teraz tak się właśnie tą wartość ustala. Następnie najwyższa kwota podana przez którąś z tych firm będzie dla ubezpieczyciela wartością tzw. wraku, czyli auta po szkodzie.
                                      Wykonuje proste obliczenie: 19 999 zł - (wartość wraku) = kwota do wypłaty.
                                      A Ty musisz już we własnym zakresie sprzedać wrak po cenie jaką ustalił ubezpieczyciel. A to, że nie będziesz mógł po takiej cenie sprzedać, bo w Twojej okolicy nikt za tą cenę nie będzie go chciał, to ich nie interesuje, a np. firma która zaproponowała tą cenę będzie z drugie końca Polski i za transport wraku nikt Ci nie odda, to też nikt się z tym nie liczy.
                                      Chyba, że ubezpieczyciel będzie wspaniałomyślny, bo tak też się zdarza, i odkupi od Ciebie wrak za tą kwotę, ale to raczej rzadko się zdarza.
                                      Tak czy inaczej same problemy, nawet jak sprawca znany i się przyznaje. Niestety w takim kraju żyjemy

                                      Ale i tak trzymam kciuki na pozytywne rozwiązanie sprawy
                                      Pozdrawiam,


                                      Zapraszamy na Spoty klubowe w Trójmieście - LINK do harmonogramu

                                      Komentarz


                                      • #20
                                        Co prawda nie musiałem naprawiać mojej poprzedniej Skody w ASO CRH Żagiel, ale blacharnia w opiniach potocznych uchodzi za solidną. Znajomi auta premium naprawialiw Auto Remont Lipert i są zadowoleni. Uważaj na Autohaus OTTO ze Świdnika, które też jest dealerem Skody poza VW, Audi. Obecnie czekam od 6 tygodni na ściągnięcie z jakiegoś magazynu z Europy tylnej klapy do VW Touran . Szkoda likwidowana bezpośrednio, a od listopada nic się nie ruszyło z miejsca i raczej w tym roku nie ma na to szans
                                        "Uczciwy człowiek szuka prawdy, kłamca jest patologicznie wszechwiedzący"

                                        Komentarz


                                        • #21
                                          Zamieszczone przez Arude Zobacz posta

                                          Czyli mówiąc w uproszczeniu:

                                          - jeśli chce realną gotówkę w wysokości 20tyś to wtedy do ASO i wyjdzie mi całka - wtedy mogę sobie szukać czegoś podobnego albo dołożyć do lepszego
                                          - jeśli nadal chcę jeździć tym samochodem to dać do mechanika który zajmuje się bezgotówkowo naprawami, niech podniesie i pozdejmuje elementy, oceni jak bardzo zaniżyli i się z nimi użera - efekt taki że dostanę samochód, którego nie będzie się opłacało sprzedać aż dopiero na złom (po takim wypadku raczej nikt rozsądny nie da za ten pojazd 20tyś)
                                          Nie do końca tak jest i każda ubezpieczalnia podchodzi indywidualnie do przypadku.
                                          Oczywiście nie chodzi tu o pierwszą wycenę bo tą zawsze zaniżają

                                          Będzie to tak - albo może być.
                                          Wstawiasz do ASO, oni robią nowy kosztorys naprawy.
                                          Ten przewyższa wartość auta - wołają rzeczoznawcę na kolejne oględziny.
                                          Ten ustosunkowuje się do kosztorysu z ASO i robi całkę.
                                          Auto idzie na licytację, ktoś daje za wrak 2 tyś, wartość auta sprzed kolizji 20 - 2 = 18 , 000 do wypłaty i wrak.
                                          To optymistyczny scenariusz.
                                          Może być tak : licytacja, ktoś daje 8 za wrak, 20-8 = 12 ,000.
                                          Oddają Ci wrak i 12 tysi albo "sprzedają" wrak za 8 resztę Ci wypłacą. Wyjdzie na jedno .

                                          Ale podejrzewam, że najrozsądniejsze w tym przypadku będzie wziąć kasę, którą Ci proponują.
                                          Możesz zgłosić się do ASO i pogadać o nowy kosztorys, zobaczysz ile wyjdzie i jaka jest różnica, decyzję podejmiesz później co i jak.


                                          Nie tak dawno miałem podobną sytuację z moim poprzednim autem.
                                          Chciałem sprzedać, wystawiłem za 17 000 zł. Nie zadzwonił nikt.
                                          Auto było 100% sprawne, zadbane itd. ale podobne na aukcjach chodziły w granicach 12-15 tysi.
                                          Stwierdziłem, że taniej nie sprzedam. Odpuściłem.
                                          Niestety pech chciał, że przytarł mnie gość ciężarówką.
                                          Wycena z PZU na 8 tysi, wartość pojazdu wg nich na dzień szkody 15400.
                                          Wycena z ASO Renault niecałe 20 000 tylko na podstawie kosztorysu bez oględzin auta.
                                          Po konsultacji ze znajomym rzeczoznawcą polecił wziąć kasę i sprzedać "wrak".
                                          Wziąłem kasę, "wrak" sprzedałem za dychę. Przez tą sytuację za auto dostałem więcej niż gdyby było w całości.

                                          Na Twoim miejscu postarałbym się o kosztorys z innego źródła i pogadał z dobrym mechanikiem ile wziąłby za naprawę.
                                          Jeśli masz czas i chęci szukać części na własną rękę albo skrajna sytuacja kupno anglika i przekładanie gratów do Twojego auta a resztę sprzedać.

                                          Kumpel tak zrobił po kolizji. Wziął kasę z ubezpieczenia, kupił anglika, przełożył graty do swojego auta i dogadał się z mechanikiem, że reszta co zostaje to on zabiera w rozliczeniu a jego za robotę nie kasuje. Wyszedł na gruby plus a dodatkowo jakieś tam graty z anglika jeszcze wyciągnął. On zadowolony i mechanik też.

                                          Pomysłów i rozwiązań jest, pytanie na ile chce Ci się z tematem bawić.
                                          Anglika kupisz mocno poniżej 10 klocków. Może mechanik weźmie go w rozliczeniu. Jakby nie patrzeć trochę w kieszeni Ci zostanie.
                                          RS 190 km / 436 Nm
                                          CanAm Outlander 1000 XT-P
                                          Turystyczne wyprawy quadowe
                                          www.atvmoto.pl

                                          Komentarz


                                          • #22
                                            Zamieszczone przez spj Zobacz posta
                                            A Ty musisz już we własnym zakresie sprzedać wrak po cenie jaką ustalił ubezpieczyciel. A to, że nie będziesz mógł po takiej cenie sprzedać, bo w Twojej okolicy nikt za tą cenę nie będzie go chciał, to ich nie interesuje, a np. firma która zaproponowała tą cenę będzie z drugie końca Polski i za transport wraku nikt Ci nie odda, to też nikt się z tym nie liczy.

                                            Ale i tak trzymam kciuki na pozytywne rozwiązanie sprawy
                                            Rozumiem, czyli ta opcja z handlowaniem i szukaniem kupca z drugiego końca kraju trochę mnie ostudziła w tym momencie...

                                            Zamieszczone przez keraj998 Zobacz posta
                                            Znajomi auta premium naprawialiw Auto Remont Lipert i są zadowoleni.
                                            To super informacja bo właśnie od dwójki znajomych dostałem info, że ta właśnie firma "robi robotę", ale byłem ciekaw czy to po prostu polecanie "po znajomości" czy faktycznie warto

                                            Zamieszczone przez oolsztyniak Zobacz posta
                                            Wycena z ASO Renault niecałe 20 000 tylko na podstawie kosztorysu bez oględzin auta.
                                            Po konsultacji ze znajomym rzeczoznawcą polecił wziąć kasę i sprzedać "wrak".
                                            Wziąłem kasę, "wrak" sprzedałem za dychę. Przez tą sytuację za auto dostałem więcej niż gdyby było w całości.

                                            Na Twoim miejscu postarałbym się o kosztorys z innego źródła i pogadał z dobrym mechanikiem ile wziąłby za naprawę.
                                            Jeśli masz czas i chęci szukać części na własną rękę albo skrajna sytuacja kupno anglika i przekładanie gratów do Twojego auta a resztę sprzedać.

                                            Kumpel tak zrobił po kolizji. Wziął kasę z ubezpieczenia, kupił anglika, przełożył graty do swojego auta i dogadał się z mechanikiem, że reszta co zostaje to on zabiera w rozliczeniu a jego za robotę nie kasuje. Wyszedł na gruby plus a dodatkowo jakieś tam graty z anglika jeszcze wyciągnął. On zadowolony i mechanik też.

                                            Pomysłów i rozwiązań jest, pytanie na ile chce Ci się z tematem bawić.
                                            Anglika kupisz mocno poniżej 10 klocków. Może mechanik weźmie go w rozliczeniu. Jakby nie patrzeć trochę w kieszeni Ci zostanie.
                                            Szczęście w nieszczęściu z tym "wrakiem". Ja podobną sytuację miałem kiedyś z Golfem III, który stał u mnie na parkingu czekając na mój czas i złomowanie, a "pech" chciał, że wjechał w niego pijany facet - oczywiście szkoda całkowita i dostałem za niego sporo więcej niż planowałem

                                            Co do tego odrębnego kosztorysu to właśnie jestem w trakcie umawiania się z wyżej wymienioną firmą (Auto Remont Lipert), żeby go sobie wzięli na podnośnik, zdjęli plastiki i obejrzeli konstrukcje - jeśli powiedzą, że to będzie bezpieczne do jazdy, to chyba jednak pójdę w naprawę, natomiast jeśli będą mieli jakieś obiekcje (chociaż obawiam się, że będą pewnie chcieli po prostu zarobić naprawiając żeby nie wiem co) to wtedy może faktycznie zacznę kombinować z całką.

                                            Główna przeszkoda dla mnie przed szukaniem anglika/składaniem to fakt, że potrzebuję w miarę na bieżąco samochodu, a kupno "nowego" odpada o tyle, że mam teraz mnóstwo innych wydatków, a każda inwestycja w kolejny samochód, o pożyczkach nie wspominając byłaby mocno nierozsądna Skoda była przygotowana w minione wakacje właśnie na ten okres, specjalnie po to żebym mógł się skupić na pracy, a tu okazało się, że "cały misterny plan... "

                                            Komentarz


                                            • #23
                                              Nie nie ma tragedii z tym anglikiem.
                                              Póki auta nie masz naprawionego jeździsz zastępczym
                                              Bierzesz kasiorę z OC sprawcy i nadal jeździsz autem zastępczym.
                                              W tym czasie kupujesz anglika i oddajesz do roboty.
                                              To tylko pomysł niekoniecznie ma być zrealizowany

                                              Ja też wahałem się czy szkodę likwidować we własnym zakresie i brać kasę ale zdecydowałem, że jednak oddam do ASO i zrobię bezgotówkowo.
                                              RS 190 km / 436 Nm
                                              CanAm Outlander 1000 XT-P
                                              Turystyczne wyprawy quadowe
                                              www.atvmoto.pl

                                              Komentarz


                                              • #24
                                                Zamieszczone przez oolsztyniak Zobacz posta
                                                Ja też wahałem się czy szkodę likwidować we własnym zakresie i brać kasę ale zdecydowałem, że jednak oddam do ASO i zrobię bezgotówkowo.
                                                Ja dzisiaj, nawet bez oddawania do ASO, dowiedziałem się u niezależnego mechanika, że przytoczona wcześniej wycena wg PZU to chyba w warsztacie na dalekiej Ukrainie, bo roboczogodzina 40zł, albo próg za 100zł to kwoty nieosiągalne w Polsce. I generalnie lepiej żebym się zaczął rozglądać za czymś "nowym"...

                                                Na dniach mam mieć jeszcze kolejna wycenę ale coś czuję, że niewiele z tego wyniknie...

                                                Komentarz


                                                • #25
                                                  Mi w poprzednim aucie wycenili zderzak przedni kompletny na 160 zł. Zamiennik najtańszy jaki znalazłem 1200 oryginał prawie 3000.
                                                  zadzwoniłem do link4 i mówię dajcie mi namiary na tą firmę co ma zderzak za 160 zł kupię od razu 100 sztuk.
                                                  rzecz jasna zderzak nie do zdobycia w tej cenie a wycena wzięta z dupy
                                                  RS 190 km / 436 Nm
                                                  CanAm Outlander 1000 XT-P
                                                  Turystyczne wyprawy quadowe
                                                  www.atvmoto.pl

                                                  Komentarz

                                                  Pracuję...
                                                  X