Witam,
trzy tygodnie temu miałem podobny problem: po zatankowaniu na stacji przy hipermarkecie w Łodzi na Przybyszewskiego następnego dnia zapaliła mi się kontrolka CHECK ENGINE. Po konsultacji z ASO uzgodniłem wizytę w celu rozwiązania problemu. Niestety diagnosta zachorował a drugi był na urlopie i dlatego pojawiłem się u nich dopiero po 5 dniach. Przez ten czas wyjeździłem połowę zbiornika LPG i bezpośrednio przed wizytą w ASO "nabiłem" zbiornik do oporu gazem o uznanej jakości (znana sieć). Zdziwienie moje było ogromne gdy podjechałem do ASO, wyłączyłem silnik, wszedłem do budynku a pan z serwisu wyszedł po moje auto ale po chwili wrócił i powiedział że ŻADNA kontrolka się nie pali... Odwołałem zatem akcję serwisową mając jednak świadomość że nadal w zbiorniku mam połowę kiepskiej jakości gazu. Lampka zapaliła mi się później jeszcze raz ale tylko na 20 kilometrów... Wiedząc że przyczyną jest prawdopodobnie słaba jakość LPG postanowiłem go wyjeździć do końca a następnie napełnić instalację na w miarę sprawdzonej stacji. Od tamtej pory przejechałem już ponad 200 km i lampka ani razu się nie zapaliła. Aha - ja również eksperymentowałem z jazdą na samej benzynie ale na krótkich dystansach nie powodowało to zgaśnięcia kontrolki. Prawdopodobnie komputer samochodu przechowuje przez jakiś czas informację o błędach. Swoją drogą to dosyć często tankowałem na różnych stacjach ale coś takiego (CHECK ENGINE) wydarzyło mi się po raz pierwszy po roku użytkowania... Zastanawiam się czy przyczyną nie jest niewłaściwa proporcja propan-butan w LPG. Butan jest dużo tańszy od propanu ale jest też mniej lotny i dlatego powinno się go stosować mniej zimą. Jeśli dobrze pamiętam to t.wrz. butanu to -2 st. C ! Nadmienię że pomimo świecenia żółtej kontrolki żadne inne objawy w moim aucie nie występowały (typu utrata mocy, falowanie obrotów, etc.). Moja rada jest taka: jeśli nic się nie dzieje z silnikiem to proponuję wyjeździć ten LPG a następnie kupić gdzie indziej i obserwować zachowanie auta...
trzy tygodnie temu miałem podobny problem: po zatankowaniu na stacji przy hipermarkecie w Łodzi na Przybyszewskiego następnego dnia zapaliła mi się kontrolka CHECK ENGINE. Po konsultacji z ASO uzgodniłem wizytę w celu rozwiązania problemu. Niestety diagnosta zachorował a drugi był na urlopie i dlatego pojawiłem się u nich dopiero po 5 dniach. Przez ten czas wyjeździłem połowę zbiornika LPG i bezpośrednio przed wizytą w ASO "nabiłem" zbiornik do oporu gazem o uznanej jakości (znana sieć). Zdziwienie moje było ogromne gdy podjechałem do ASO, wyłączyłem silnik, wszedłem do budynku a pan z serwisu wyszedł po moje auto ale po chwili wrócił i powiedział że ŻADNA kontrolka się nie pali... Odwołałem zatem akcję serwisową mając jednak świadomość że nadal w zbiorniku mam połowę kiepskiej jakości gazu. Lampka zapaliła mi się później jeszcze raz ale tylko na 20 kilometrów... Wiedząc że przyczyną jest prawdopodobnie słaba jakość LPG postanowiłem go wyjeździć do końca a następnie napełnić instalację na w miarę sprawdzonej stacji. Od tamtej pory przejechałem już ponad 200 km i lampka ani razu się nie zapaliła. Aha - ja również eksperymentowałem z jazdą na samej benzynie ale na krótkich dystansach nie powodowało to zgaśnięcia kontrolki. Prawdopodobnie komputer samochodu przechowuje przez jakiś czas informację o błędach. Swoją drogą to dosyć często tankowałem na różnych stacjach ale coś takiego (CHECK ENGINE) wydarzyło mi się po raz pierwszy po roku użytkowania... Zastanawiam się czy przyczyną nie jest niewłaściwa proporcja propan-butan w LPG. Butan jest dużo tańszy od propanu ale jest też mniej lotny i dlatego powinno się go stosować mniej zimą. Jeśli dobrze pamiętam to t.wrz. butanu to -2 st. C ! Nadmienię że pomimo świecenia żółtej kontrolki żadne inne objawy w moim aucie nie występowały (typu utrata mocy, falowanie obrotów, etc.). Moja rada jest taka: jeśli nic się nie dzieje z silnikiem to proponuję wyjeździć ten LPG a następnie kupić gdzie indziej i obserwować zachowanie auta...
Komentarz