Jadę sobie dzisiaj z roboty do domu zadowolony. Już myślę o ubieraniu choinki. Planuję, o której jutro wyjazd na Święta do rodziców itd. Generalnie luz. Nagle huk, rzuca tyłem. Zanim się zorientowałem, że to opona minęło z 3 sekundy. Ostatni raz coś takiego przeżyłem ze dwadzieścia lat temu w moim "maluchu". Akcja rozgrywa się na Trasie Zamkowej - głównej przeprawie do centrum Szczecina. Jest przed godziną 14. Ruch całkiem spory. Zjeżdżam na prawy pas. Kapeć totalny. Pierwszy raz od dwudziestu lat używam zapasówki. Dlaczego zawsze takie rzeczy przytrafiają się jak pada śnieg z deszczem na najbardziej ruchliwej drodze w mieście?
Poniżej rurka, którą wulkanizator znalazł w oponie. Średnica ok. 8mm. Opona do wyrzucenia. Jedną zimę zdążyłem na niej przejechać.
Ciekawe skąd takie rzeczy biorą się na drodze?
oculus, Ja swego czasu załapałem w tylną oponę pręt zbrojeniowy chyba fi8. Był ładnie zagięty o 90stopni. Obijając się o nadkole narobił niezłego hałasu. Trafiło mi tak ładnie centralnie w gumę, żę pręty z opony powyrywało, a oponka miała może niecały miesiąc.
A6 Avant 1.9 TDI AVG - przedlift
AR 156 SW 1.9 JTD 16V - półlift
O1 Combi 1.6 MPI BFQ - polift
------------------------------------------------- Dysponuję kasownikiem do poduszek VAG
ze starych trupów które poruszają się po naszych drogach a powinny być już dawno na złomie, w lato miałem podobny przypadek z tira za którym jechałem urwała się metalowa drabina :shock: taka spawana z drutów zbrojeniowych, miałem farta że zaczął się pas do skrętu na który uciekłem
Komentarz