ciekawe że brak zimowych opon (które nie są obowiązkowe) traktowane jest jako umyślne działanie na szkodę ...
"...Bo jako że gumy nie zmieniłem, działałem umyślnie na twoją szkodę – opowiada pasażer."
Jeśli jedziesz szybciej niż ja, jesteś wariatem.
Jeśli jedziesz wolniej niż ja, jesteś debilem
I właśnie ostatnio przy okazji rozmów o blablacar zastanawialiśmy się, czy w razie "W" kierowca może obawiać się, że pasażer może od niego dochodzić roszczeń... No i widać, że jednak takie ryzyko istnieje.
Ale nawiasem mówiąc to niezłe sk.rwysyństwo: niby ma się OC i NNW, a i tak ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania z własnego "widzimisię"...
Przy okazji blablacar, jako właściciel pojazdu ulegajacego wypadkowi z Twojej winy, nie masz żadnego ubezpieczenia bo wykonujesz przejazd za kasę a więc niejako zarobkowo, a na to polisy dla przewoźników są potrzebne a nie kwiatki pastuchów od Małych Fiatów.
[ Dodano: Czw 17 Lip, 14 16:21 ]
Chyba, że każdy pasażer napisze Ci papier, zredagowany przez blyskotliwego papuga, że świadom praw pasażera, dobrowolnie zrzekł się wszelakiej maści roszczeń względem osoby właściciela bądź kierującego pojazdem.
A i to chyba dałoby się podważyć
Pozdrawiam, Robreg.
----
furmanka.blogspot.com fan ;-)
Ale jak kogoś zabierasz na stopa i nie bierzesz za to opłaty to wtedy nie ponosisz odpowiedzialności. Ostatnio mówili na ten temat w TV.
"Bądź uczynny, pomagaj innym - a wtedy wszyscy wokół pomyślą, że to co dla nich robisz, jest twoim zasranym obowiązkiem."
----------------------------------------------------
Przy okazji blablacar, jako właściciel pojazdu ulegajacego wypadkowi z Twojej winy, nie masz żadnego ubezpieczenia bo wykonujesz przejazd za kasę a więc niejako zarobkowo
Czyli jak np. jadę gdzieś ze znajomymi i jest zrzuta na paliwo to też "niejako zarobkowo"? To może jeszcze mam to w PIT wpisać? Bez przesady...a co do tematu - ja nigdy nie zabierałem i nie zabiorę autostopowicza i to nie dlatego, że mogą potem w razie czego chcieć ode mnie odszkodowania, ale dlatego, że cholera wie kim jest ten autostopowicz...
robreg, czyli - o ile dobrze rozumuję - jak wożę kogoś z kim się zrzucam na paliwo, to jest to po prostu zwyczajny "przewóz osób" pomimo nieprowadzenia działalności z tym związanej? Czyli powinienem to wykazać w PIT? Dla mnie to jakaś paranoja...
Nie wiem, kiedy oficjalnie popada to pod przewóz osób - czy od ilości, czy od czego...
Prawo nie ma w tych czasach nic wspólnego z logiką i rozsądkiem. Rozumiem, skarżyć kogoś bo brawurowo jechał. Git. Ale skarżyć kogoś, bo opony miał nie takie, tylko dlatego że mam taką możliwość? Ale mieć 10000 a ich nie mieć, czemu nie, prawo nie zna pojęcia przyzwoitości.
rafiki, mówisz paranoja. A pożyczkę od szwagra, ba od ojca albo od matki, wpiszesz w PIT, czy nie? Przecież to też jest Twój dochód, od którego państwo chce działkę.
Raz przy grillu, jak towarzystwo zaczęło dywagowac na temat chodzenia "prawem na lewo", po tym, jak kumpel prawnik zażartował jak on to widzi, całe towarzystwo rozeszło się spać po niepełnych 5ciu minutach. Nikt nie chciał już gadać o tym co za co grozi.
rafiki, mało tego, jak kupisz np rower o wartości powyżej 1000zł to już powinieneś zapierdzielać do US odprowadzić podatek :szeroki_usmiech
W najbliższej rodzinie można otrzymywać darowizny z tym że trzeba to zgłosić do US :!:
Kumpel przeleje ci kilkaset zł i już powinieneś to w zeznaniu roczny uwzględnić, dlatego najwżniejsza sprawa to to aby nie miec żadnych lewych wpływów czy to na firmowych czy prywatnych kontach :!:
piramida, wiem wiem, a co do darowizn to do 2. stopnia pokrewieństwa są darmowe (dziadkowie - wnuki, rodzice - dzieci) a dalej to już podatek idzie. A jak już mówimy o tym co się powinno uwzględnić w PIT...to ja już dawno powinienem mieć zarzuty dopuszczenia się przestępstw skarbowych :lol:
rafiki, ja ostatnio po dwutygodniowej kontroli podatkowej wole dmuchać na zimne, w papierach i na rachunkach wszystko ma się zgadzać co do złotówki :wink:
mało tego, jak kupisz np rower o wartości powyżej 1000zł to już powinieneś zapierdzielać do US odprowadzić podatek
No chyba Cię trochę poniosło. Jak kupuję węgiel za 2 koła to też?! :shock: IMO chyba chodzi o darowizny (np na komunię ) powyżej jakiejś kwoty. Jak garniak kupisz też polecisz. :lol: Co wrażliwsi zaraz w to uwierzą.
mozna jakies tam darowizny robic. mi jakis czas temu rodzice tez zrobili radowizne 300 tys zl bo zekomo budowalem chate. Chodzilo oto zeby nie wyszlo ze buduje a kasa niewiadomo skad brana. Pozniej i tka robilem darowizne polowy domu dla rodziców.
To to pikuś ale koles od ktorego kupiłem shrana to mial przerąbane bo mimo ze juz byl na emeryturze ( jako celnik pracowale ale cos tam wyzej i chyba w tych ich oddzialach specjalnych czy cos w tym stylu) to Autko mial zarejestrowane na kolege bo tak to musialby sie spowiadac skad kasa itd. Generalnie raz w roku i tak musi sie wyspowiadac ze wszystkiego i na wariograf go biorą. Nie moz emiec nic nie tak bo podrazu podejrzany o jakąś łapuwę bedzie.
No chyba lekka przesada. Będąc na emce mogą go w d.............. pocałować ale tylko wtedy jak sam będzie chciał. Jakby pracował to owszem ale na emce nie ma podstaw.
Maicroft, dokładnie, kupując nowy towar płaci sie VAT natomiast kupujac uzywkę trzeba zapłacic podatek, wiadomo jak to jest z tym płaceniem, mało kto leci do US i odprowadza podatek kupujac coś powyzej 1000zł
[ Dodano: Pią 18 Lip, 14 08:51 ]
Zamieszczone przez andrzej1962
Zamieszczone przez piramida
mało tego, jak kupisz np rower o wartości powyżej 1000zł to już powinieneś zapierdzielać do US odprowadzić podatek
No chyba Cię trochę poniosło. Jak kupuję węgiel za 2 koła to też?! :shock: IMO chyba chodzi o darowizny (np na komunię ) powyżej jakiejś kwoty. Jak garniak kupisz też polecisz. :lol: Co wrażliwsi zaraz w to uwierzą.
jak kupujesz węgiel to sprzedawca powinien wystawić fakturę/paragon a wtedy podatek odprowadzony :wink:
Jakie to chore, ktoś kupił nowy sprzęt zapłacił za niego podatek a następna osoba, która kupiła ten sprzęt od pierwszej osoby musi zapłacić ponownie podatek. To w takim razie to nie powinno się nazywać podatek tylko haracz.
Jakie to chore, ktoś kupił nowy sprzęt zapłacił za niego podatek a następna osoba, która kupiła ten sprzęt od pierwszej osoby musi zapłacić ponownie podatek. To w takim razie to nie powinno się nazywać podatek tylko haracz.
Komentarz