Nie tylko.
Np. w sytuacji gdy córka wyprowadza się z lokalu który zajmują rodzice i nie wymelduje się, a rodzice nie płacą czynszu lub opłat komunalnych, za ogrzewanie, energię itp, wtedy wierzyciel występuje do sadu o wydanie nakazu zapłaty i solidarną odpowiedzialność wszystkich zameldowanych tam osób.
I nie ma tu nic do rzeczy, że córka nie ma żadnego tytułu prawnego do mieszkania poza meldunkiem.
Jeśli np: mieszkanie przejmie po rodzicach to przejmuje wraz ze wszystkimi długami rodziców kolega tak miał nie wziął mieszkania, ale jego siostra wzięła i spłaca zaległości z banku mimo że nie była poręczycielem. Dlatego ostrzegł mnie abym się na przyszłość w razie "W" nie pchał w taki układ.
Kwestia dotyczy firmy długów jakiś kredytów nie wiadomo ilu...kwestia mieszkania w którym mieszka córka nie podlega zadłużeniu ponieważ nie jest własnością rodzica. Chodzi zobowiązania wynikające z pobranych kredytów...
Witam
Tak jak koledzy już piszą wyżej jeśli nie jest poręczycielem kredytów to nic od niej nie mogą chcieć windykatorzy.
Mogą ją oczywiście próbować straszyć / wymuszać jakieś zobowiązania ale należy być na to odpornym.
Długi odziedziczy po śmierci rodziców ale obecnie jest bezpieczna.
Na taką ewentualność należy pamiętać o formie przyjęcia spadku. Obecnie do 6 miesięcy musi wydać oswiadczenie o przyjęciu spadku jeśli tego nie zrobi dziedziczy wszystko czyli i długi i aktywa - oczywiście długów może być więcej niż aktywów i wtedy może być trochę lipa.
Jeśli do 6 miesięcy oświadczy o formie przyjęcia spadku ma 3 możliwości:
- przyjąć spadek - czyli dziedziczy całe długi i aktywa jak pisałem wyżej długów może być więcej niż tego co jest
- przyjąć z tzw. dobrodziejstwem inwentarza czyli odpowiada tylko do wysokości aktywów - jeśli dług jest 10 tys a mieszkanie warte 5 tys to tylko te 5 tysiecy oddaje - oczywiscie tu konieczny jest spis majątku - wykonuje go komornik lub chyba notariusz ale za to się oczywiście płaci
- odrzucić spadek ale tu trzeba uważać bo idzie on dalej w dół czyli na przykład na jej dzieci , tyle dobrze że dzieci dziedziczą z dobrodziejstwem inwentarza ale tu już się rodzą problemy i tak trzeba robić spis i oczywście płacić, dalej jeśli jakikolwiek spadek spadnie na dzieci to nie mogą one same go odrzucić czyli zepchać dalej - potrzebna zgoda sądu rodzinnego, dalej jeśli spadek odrzucimy i poleci dalej bo nie mamy dzieci to możemy uszcześliwić jakąś dalsza rodzinę która dawno z nami nie miała kontaktu
pozdrawiam
pozdr
Krzysztof
4OO - SKODA OCTAVIA II 1,9 TDI Ambiente (2004)
Nie tylko.
Np. w sytuacji gdy córka wyprowadza się z lokalu który zajmują rodzice i nie wymelduje się, a rodzice nie płacą czynszu lub opłat komunalnych, za ogrzewanie, energię itp, wtedy wierzyciel występuje do sadu o wydanie nakazu zapłaty i solidarną odpowiedzialność wszystkich zameldowanych tam osób.
I nie ma tu nic do rzeczy, że córka nie ma żadnego tytułu prawnego do mieszkania poza meldunkiem.
Pozwolę się nie zgodzić z kolegą, albowiem decyduje faktyczne zamieszkiwanie, korzystanie z lokalu (mówiąc potocznie) a nie fakt niewymeldowania, chociaż niewątpliwie w procesie Spółdzielnia podnosić również będzie i ten element. Kontrargumentem może być deklaracja śmieciowa, gdzie widnieje wskazanie ile osób zostało zgłoszonych jako zamieszkujące faktycznie.
Art. 4 ust. 6 Ustawy o sp.mieszkaniowych
6. Za opłaty, o których mowa w ust. 1–2 i 4, odpowiadają solidarnie z członkami spółdzielni, właścicielami lokali niebędącymi członkami spółdzielni lub osobami niebędącymi członkami spółdzielni, którym przysługują spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, osoby pełnoletnie stale z nimi zamieszkujące w lokalu, z wyjątkiem pełnoletnich zstępnych pozostających na ich utrzymaniu, a także osoby faktycznie korzystające z lokalu.
61. Odpowiedzialność osób, o których mowa w ust. 6, ogranicza się do wysokości opłat należnych za okres ich stałego zamieszkiwania lub faktycznego korzystania z lokalu.
macherstudio, ja nie roztrząsam czy jest fakt zamieszkiwania czy nie ma takiego faktu. Jeśli spółdzielnia/dostawca usług dochodzi swoich roszczeń, to mają generalnie w dupie czy ktoś mieszka czy nie, skoro jest zameldowany to dla nich jest jasne, że można go ciągnąć.
A czy mieszka, czy nie to już pozwany/dłużnik niech udowadnia.
macherstudio, ja nie roztrząsam czy jest fakt zamieszkiwania czy nie ma takiego faktu. Jeśli spółdzielnia/dostawca usług dochodzi swoich roszczeń, to mają generalnie w dupie czy ktoś mieszka czy nie, skoro jest zameldowany to dla nich jest jasne, że można go ciągnąć.
A czy mieszka, czy nie to już pozwany/dłużnik niech udowadnia.
Rozumiem, ale chciałem sprostować albowiem w kontekście zapytania, czym może ryzykować córka hipotetycznie odpowiedź brzmi, że może ryzykować TYLKO w sytuacji, jeśli faktycznie zamieszkiwała w takim lokalu, aby odpowiedź była precyzyjna.
To co mówisz to racja spółdzielnia ma generalnie w nosie stan faktyczny, i pcha do sądu to co jej pasuje, a jako profesjonalista powinna inaczej podchodzić do takich kwestii, bo potem to osoba broniąca się musi się bronić przed sądem, swoją drogą znam bardzo dobrze przykład, kiedy to spółdzielnia puściła taki pozew i człowiek którego to dotyczyło musiał wydać na poradę prawną x PLN z uwagi na fakt, iż za sprzeciw od nakazu zapłaty kancelaria życzyła sobie kolejny x PLN napisał go sam i co .... doręczony sprzeciw Spółdzielni sprawił, iż ta cofnęła powództwo przeciwko temu człowiekowi i uwaga tutaj .... sąd aby nie utrudniać sobie sprawy uznał, że względem tego pozwanego nie doszło do wszczęcia procesu i umorzył postępowanie więc ów broniący się jegomość mógł zapomnieć o zwrocie wydatków jakie poniósł w sprawie obrony bo komuś ze Spółdzielni nie chciało się nic zrobić. Dlatego drogi kazik4x4 chodzi mi o to, że nie może być tak że każdy robi jak chce i ma wszystko w tyłku bo są tego konsekwencje
sąd aby nie utrudniać sobie sprawy uznał, że względem tego pozwanego nie doszło do wszczęcia procesu i umorzył postępowanie więc ów broniący się jegomość mógł zapomnieć o zwrocie wydatków jakie poniósł w sprawie obrony bo komuś ze Spółdzielni nie chciało się nic zrobić.
Sąd właściwie nie miał wyboru i zrobił dobrze. Skutkiem cofnięcia powództwa jest umorzenie postępowania, a żądanie zwrotu kosztów należy zgłosić w terminie 2 tygodni (art. 203 i 355 kpc).
sąd aby nie utrudniać sobie sprawy uznał, że względem tego pozwanego nie doszło do wszczęcia procesu i umorzył postępowanie więc ów broniący się jegomość mógł zapomnieć o zwrocie wydatków jakie poniósł w sprawie obrony bo komuś ze Spółdzielni nie chciało się nic zrobić.
Sąd właściwie nie miał wyboru i zrobił dobrze. Skutkiem cofnięcia powództwa jest umorzenie postępowania, a żądanie zwrotu kosztów należy zgłosić w terminie 2 tygodni (art. 203 i 355 kpc).
Wszystko się zgadza, ale ..... Sąd stanął na stanowisku, że fakt wręczenia pozwanemu pisma informującego o cofnięciu pozwu po wywołaniu sprawy na pierwszym posiedzeniu sądowym NIE JEST cofnięciem pozwu po wszczęciu postępowania a przed nim - Sąd uznał, że proces względem ww. osoby w ogóle się nie rozpoczął. Dodam, iż pozwany złożył zażalenie na postanowienie właśnie ze względu na fakt, iż Sąd błędnie przyjął, ze cofnięcie pozwu nastąpiło przed rozprawą iż ostrożności procesowej nie wyraził zgody na cofnięcie pozwu względem siebie ..... ale sąd utrzymał w mocy postanowienie .... dlatego mówię że sąd poszedł na skróty bo w przeciwnym wypadku wg. mnie powinien był zasądzić, że spółdzielnia w części przeciwko pozwanemu przegrała proces - dodam tylko, że był jeszcze jeden problem bo świadczenie zostało spełnione przez pozostałych pozwanych o czym wiedziała Spółdzielnia w dniu uzupełniania braków formalnych od pozwu, pozwani stali na stanowisku, iz pozew jest skuteczny dopiero od dnia kiedy jest kompletny, ale niestety sąd uznał inaczej i zasądził, od pozostałych pozwanych 50 zł kosztów na rzecz spółdzielni
pozwani stali na stanowisku, iz pozew jest skuteczny dopiero od dnia kiedy jest kompletny, ale niestety sąd uznał inaczej i zasądził, od pozostałych pozwanych 50 zł kosztów na rzecz spółdzielni
Art. 130. § 1. Jeżeli pismo procesowe nie może otrzymać prawidłowego biegu wskutek niezachowania warunków formalnych lub jeżeli od pisma nie uiszczono należnej opłaty, przewodniczący wzywa stronę, pod rygorem zwrócenia pisma, do poprawienia, uzupełnienia lub opłacenia go w terminie tygodniowym. Mylne oznaczenie pisma procesowego lub inne oczywiste niedokładności nie stanowią przeszkody do nadania pismu biegu i rozpoznania go w trybie właściwym.
§ 2. Po bezskutecznym upływie terminu przewodniczący zwraca pismo stronie. Pismo zwrócone nie wywołuje żadnych skutków, jakie ustawa wiąże z wniesieniem pisma procesowego do sądu.
§ 3. Pismo poprawione lub uzupełnione w terminie wywołuje skutki od chwili jego wniesienia.
Komentarz