trochę odlatujemy, ale mi się nasunęły dwie refleksje:
pierwsza to taka, że jako Polacy łamanie przepisów mamy niejako w genach, po prostu ileś tam lat "poprzedniej Polski" świetnie nauczyło nas tego i wiadomo, że Polak zawsze znajdzie jakieś "obejście na gazrurce" i często to robimy po prostu dla sportu :szeroki_usmiech
a druga związana jest z szeroko pojętą "kulturą motoryzacyjną", która u nas generalnie NIE ISTNIEJE, albo jest na poziomie poniżej dna, moim zdaniem też ma to jakieś podłoże "historyczne", bo te super fury możemy kupować tak naprawde od niedawna, są u nas jakimś wyznacznikiem statusu społecznego i w ogóle manifestem własnego "ja", możemy sobie przez nie wreszcie coś udowodnić itd.
ludzie w krajach, w których posiadanie auta, jest od dziesiątków lat sprawą naturalną i na porządku dziennym, mieli czas żeby taką kulturę wytworzyć i przyswoić i tak jak my nie robimy kupy na chodniku, tak oni nie robią pewnych rzeczy za kierownicą, bo... tak się nie robi po prostu.
w ten sposób ja nie mogę przepuścić baby z dzieckiem na przejsciu dla pieszych, bo przecież wiadomo, że niespodziewający się takiego brawurowego manewru kierownik za mną natychmiast wjedzie mi w dupę
wstyd tylko, kiedy czyta się co piszą na przykład u angoli czy w irlandii, że wzrost liczby polskich kierowców, znacząco zwiększył liczbę wypadków u nich...
pierwsza to taka, że jako Polacy łamanie przepisów mamy niejako w genach, po prostu ileś tam lat "poprzedniej Polski" świetnie nauczyło nas tego i wiadomo, że Polak zawsze znajdzie jakieś "obejście na gazrurce" i często to robimy po prostu dla sportu :szeroki_usmiech
a druga związana jest z szeroko pojętą "kulturą motoryzacyjną", która u nas generalnie NIE ISTNIEJE, albo jest na poziomie poniżej dna, moim zdaniem też ma to jakieś podłoże "historyczne", bo te super fury możemy kupować tak naprawde od niedawna, są u nas jakimś wyznacznikiem statusu społecznego i w ogóle manifestem własnego "ja", możemy sobie przez nie wreszcie coś udowodnić itd.

ludzie w krajach, w których posiadanie auta, jest od dziesiątków lat sprawą naturalną i na porządku dziennym, mieli czas żeby taką kulturę wytworzyć i przyswoić i tak jak my nie robimy kupy na chodniku, tak oni nie robią pewnych rzeczy za kierownicą, bo... tak się nie robi po prostu.
w ten sposób ja nie mogę przepuścić baby z dzieckiem na przejsciu dla pieszych, bo przecież wiadomo, że niespodziewający się takiego brawurowego manewru kierownik za mną natychmiast wjedzie mi w dupę

wstyd tylko, kiedy czyta się co piszą na przykład u angoli czy w irlandii, że wzrost liczby polskich kierowców, znacząco zwiększył liczbę wypadków u nich...
Komentarz