[O1] 90,110,130 km

Zwiń
Ten temat jest zamknięty
X
X
 
  • Filtr
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts

  • #51
    Zamieszczone przez Lukas81
    Zamieszczone przez bendi
    moim zdaniem jednak rozsądek, który mówi nie wyprzedzaj bo nie zdążysz. Zapętliłeś sie Lukas'u81
    Dla Ciebie kolego jedna uwaga - ze złośliwymi komentarzami to biegiem na onet czat, a nie tutaj. Zresztą zaraz może moderator wybije Ci z głowy te personalne zaczepki...
    chyba lewa noga wstales bo ja widze ze to Ty jestes zlosliwy a kolega Bendi wcale....


    chyba czas zakonczyc ta dyskusje bo sie flame war robi i nic z tego dobrego nie wyniknie....


    Jak kogos stac to niech bierze 130-ke - nawet jesli nie wykorzysta jej dobrodziejstw to na pewno nie straci przy sprzedazy

    Komentarz

    • szkoda
      RS
      S_OCP Member
      • 2005
      • 22543

      #52
      Lukas81, bendi, no panowie, zachowujmy się jak dorosli ludzie do cholery :evil:

      jeżeli ktoś bedzie miał cos istotnego do dodania - otworzę :idea:
      na razie proponuję ochłonąć nieco :roll:
      saport techniczny baj DGW
      była BKD+DSG '05 120kkm
      była BXE '08 190kkm
      no i nie ma :-)

      Komentarz

      • MiKruS
        RS
        S_OCP Member
        • 2004
        • 7976

        #53
        Zamieszczone przez Lukas81
        Ja mam 110, mogłem mieć 130 i absolutnie nie czuję się sfrajerowany. Może unikajmy takich określeń, bo Wszyscy jeździmy różnymi autami i jesteśmy do nich w pewien sposób przywiązani...
        Ale Ty umiesz czytac ze zrozumieniem i nie doszukiwaniem sie dziury w całym? Chyba z kontekstu jasno wynika, ze chodzi mi o to, ze ja sfrajerowalem, a nie, ze sfrajerwoal ten kto ma 110-ke.
        Swiadczy o tym >dobitnie< chocby ostatni akapit mojego posta, ktorego fragment cytujesz.

        A sfrajerowalem dlatego, ze od mniej wiecej 1998 roku podobala mi sie Octavia, na którą będąc na studiach i zaczynając dopiero karierę zawodową nie moglem (albo raczej nie chiałem) sobie pozwolić - kupilem wtedy uzywną Corolle od znajomego.
        Ale jak przyszedl czas na kolejne auto w 2002 roku, bo Tojka miala juz 250.000 km i zaczynała klękać, to wybor padl oczywiscie na Octavie z najmocniejszym silnikiem TDI. Wtedy to byla 110-ka, a pozniej weszla 130-ka. Wiec mocno sie wkurzylem...

        Zamieszczone przez Lukas81
        Niestety na polskich drogach ostatnio nie ważna jest moc i przyśpieszenie samochodu, ale cierpliwość i refleks.
        Moc jest bardzo ważna!
        Tak samo jak i cierpliowsc, refleks, wyobraznia, umiejetność przewidywania i brak sklonnosci do bezsesnownego ryzyka.
        Na szczescie, nieskromnie i po czescie zartobiliwie napisze, ze raczej niczego mi nie brakuje. Do tego mam 205PS pod nogą i cieszę sie, ze nie mniej.

        Poniewaz:
        a) czuję się bezpieczniej na drodze
        b) jestem na niej skuteczniejszy
        c) jazda sprawia mi większą frajdę - do tego stopnia, ze po nawet kilkusetkilometrowej trasie załuję, ze dojezdzam do celu

        Wiec teorie o mocy w celu burakowani, po prostu dla mnie wynikąją raczej li tylko z jednego - z żalu, ze sie mocy nie ma i trzeba znalezc jakies samo-pocieszającą się teorie, ktora przy okazji złośliwie zduskredutuje osoby posiadające mocne auta.

        A wyskok do Bendiego jest po prostu zabawny. Nie widze niczego w jego poscie co mogloby tak byc odczytane.
        Chyba znowu jest to szukanie dziury w całym.

        Proponuje powsciągnąć emocje, bo wychodzi na to, ze niewielkie roznice w poglądach urastają do rangi awantury i niepotrzebnej wymiany złośliwosci.

        EDIT: Sorry - napisalem posta duzo wczesniej, zanim temat byl zamknięty, ale inne rzeczy mnie odciągnęły - wiec dopiero teraz wysylam. Przywilej moderatora... ops:
        TDI 205PS

        Komentarz

        Pracuję...